niedziela, 22 lipca 2007

14-07-2007

Nadal nie udało nam się przerwać tak zwanego "zaklętego kręgu", to jest wstajemy ostatni, jemy ostatni, wyruszamy w drogę ostatni,
przede wszystkim wracamy ostatni i kładziemy się spać ostatni. Był to bardzo upalny dzień.
Czuliśmy się jak na patelni, liczniki rowerowe wariowały, kremy do opalania spływały wraz z potem. Wyglądaliśmy jak kurczaki z rożna, które piekły się tylko z jednej strony w rowerowych ubrankach i rękawiczkach. Na szczęście ukojeniem naszych trudów było zimne jezioro na kempingu w Egeln. Wieczorem świętowaliśmy 18. urodziny Asi przy sorbetowych koktajlach.
Przejechane: 70 km

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

super zdjecie...