wtorek, 7 sierpnia 2007

03-08-2007

Tak zwany "Dzień leniucha". Spędzony na bazie na Frylands Wood. Jedynie konieczność zrobienia zakupów zmusiła nas do opuszczenia naszych namiotów. To krótkie wyjście pozwoliło nam jednak po raz kolejny poznać gościnność Anglików. Gdy Karolina, Iza i Marcel z pełnym wózkiem próbowali wyjść ze sklepu, zostali zaczepieni przez angielskie małżeństwo. Zaoferowali oni pomoc w transporcie ciężkich zakupów. "Czyli podwiozą nas państwo na przystanek autobusowy"? "Nie - zawieziemy was na miejsce - do New Addington." Pozostała część wyprawowiczów, czekająca na docelowym przystanku, zdębiała widząc Marcela machającego z samochodu.
Czy w Polsce też coś takiego by się zdarzyło? Może...

PS. Zapraszamy też na blog Kapsla - naszego współtowarzysza podróży, prosto ze sztabu Wyprawy Wędrowniczej. http://kapsel.bikestats.pl


Brak komentarzy: