Już od samego rana nasze głowy zaprzątała tylko jedna myśl - powrót do domu. Bądź co bądź - stęskniliśmy się trochę za domem, rodziną, przyjaciółmi, za babcinymi obiadami, wygodnym łóżkiem, komputerem... Spakowani, gotowi do wyjazdu, czekamy na Michała z ekipy z Włocławka, aby podwiózł nasze bagaże na przystanek. Nachodzą nas też mysli dotyczące samej Wyprawy - żal, że juz się kończy. Ten miesiąc tak szybko zleciał - jak mgnienie oka.
Wtedy pada pytanie: "Czy wszyscy mają paszporty?" Te kilka słów zburza dotychczasowy spokój. Paszport Kuby pojechał do Polski wraz z Andrzejem i Moniką. Jest sobota - ambasada i konsulat są nieczynne. początkowo panika - nikt nie wie co robić. W końcu telefon do rodziców i decyzja o przekazaniu paszportu przez stewardessę na polskim lotnisku. Niestety kierowca autobusu nie mógł poczekać na to aż samolot wyląduje w Londynie (2 godziny czekania). Musielismy pojechać sami - bez Karoliny i Kuby. Jazda autokarem zaczęła być męcząca już po pierwszych dwóch godzinach. Na szczęście jeszcze przed północą wjechaliśmy na prom, gdzie podczas 1,5 godzinnej przeprawy nie obyło się bez spotkania Polaków :) A co najważniejsze - nikt nawet nie pytał nas o paszporty!!!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz