wtorek, 7 sierpnia 2007

31-07-2007


Odpoczynek po ciężkim dniu spędzonym na angielskich trasach. Wstaliśmy koło południa. Monika zadomowiła się w kuchni i przygotowała wspaniały obiad - kartofelki (wreszcie nie makaron!), kotlecik i mizeria. Pierwszy raz jedliśmy przy stole, z pełną zastawą, brakowąło tylko świec :)
Popołudniu postanowiliśmy wybrać się na zwiedzanie Londynu. Mieliśmy do przebycia 2mile do przystanku autobusowego. Po drodze chłopcy odkryli nowy sport - zbieranie piłeczek do golfa, których pełno było w pobliskich rowach z racji obecności pola golfowego. Na miejscu (New Addington) zawiedzeni dowiedzilismy się, że do Centrum nie ma bezpośrednich połączeń, a teraz jest za późno, żeby tam jechać. Dotarliśmy więc jedynie do supermarketu Sainsbury, gdzie zrobiliśmy zakupy na najbliższe dni.
Największą atrakcją po drodze do marketu był dla nas sklep pt. "Tu kupisz polskie produkty" - soki Tymbark, batoniki Prince Polo, majonez Winiary itd itp. Staliśmy jak wryci przez 10minut. Przyjemna odmiana.

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Widocznie dziewczyny z ekipy nie umieją jeszcze gotować. Tylko jeden obiad?

Anonimowy pisze...

jeden ale jaki wczesniejsze sie nie umywaja.... Wyjasniłabym ci jak dziewczyny zaj******o gotuja ale brzydze sie anonimowoscia bo zaltuje komuna.....